Co potrafi proponowana tu fg

czyli moja neoklasyczna (dopplerowska) fizyka galileuszowska

 

 

Na przykład to moje neorelatywistyczne (dopplerowskie) rozwinięcie relatywistycznego wzoru Einsteina  E=mc2

wyjaśnia dlaczego energia ruchomej masy wzrasta relatywistycznie a nie klasycznie
- że jest to efekt klasycznego zjawiska Dopplera
a daje on te same wyniki co poniższe
znane pierwiastkowe wzory Einsteina



Uwaga: W moim rozwinięciu występuje klasyczna szybkość VT = bT·c = (K-1)·c
a w rozwinięciach Einsteina jego relatywistyczna szybkość VR = bR·c < c
- zobacz więcej -

A te wzory

=

są definicjami czynników Lorentza.

Zobacz takie klasyczne definicje innych relatywistycznych pojęć.


Rozwinąłem także diagramy Minkowskiego - zobacz.
Dzięki temu pojawiły się dotąd nieznane zjawiska i wyjaśniło się jak powstają "nowe rozpady i cząstki"
oraz czym są relatywistyczne niezmienniki, także Lorentza, oraz na czym polegają jego transformacje.

Wyjaśniłem wszystkie relatywistyczne tajemnice, na euklidesowych modelach, nie tylko wyobrażalnych, mechanicznych,
ale także realizowalnych technicznie. Z nich wyprowadziłem wszystkie wzory, w tym wszystkie wzory STW Einsteina.
- I odwrotnie - te wzory konstruują euklidesowe modele, na których jest to co widać, w zwykłym ludzkim sensie
- wszystkie obliczone wyniki, także wzorami Einsteina, możesz sprawdzać na moich czasoprzestrzennych diagramach już bezpośrednio linijką,
bez pochylania i kalibrowania osi. I bez innych "renormalizacji".

A z powyższego mojego wzoru wynika, że w ruchu energia zmienia się relatywistycznie nie dlatego że wraz ze zmianą szybkości zmienia się masa spoczynkowa, ale że wtedy zmienia się współczynnik Dopplera K - normalnie, klasycznie, wraz z klasyczną prędkością VT.

K jest znanym klasycznym i "relatywistycznym" współczynnikiem Dopplera


Pseudoeuklidesową kinematykę Einsteina szczególnej teorii względności (STW) zbudowałem euklidesowo. Wszystkie wzory Einsteina wyprowadziłem z prostokątnych układów współrzędnych, bez pochylania i kalibrowania osi. Relatywistyczne paradoksy pojawiły się bez elektromagnetyzmu i pseudoeuklidesowej geometrii Minkowskiego, w najzwyklejszy klasycznie wyobrażalny sposób, w zwykłym sensie. Dzięki temu stało się jasne dlaczego i w jaki sposób one powstają, te znane i  zupełnie nowe. I w łatwy oczywisty sposób, przez zmianę jednego znaku, Einsteina STW rozszerzyłem na tachiony, dzięki czemu pojawiła się w niej, w fizyce czasoprzestrzeni, antymateria, bez udziału fizyki kwantowej. Także możliwe stało się powyższe klasyczne (neoklasyczne?) rozwinięcie słynnego E = mc2 .

Tylko tak można naprawdę zrozumieć fizykę, nawet współczesną.

W proponowanej tu fg znajdują się także nieznane Einsteinowi wzory, którymi radar potrafi bezpośrednio echolokalizować wartości spoczynkowe (klasyczne, euklidesowe) także ruchomych obiektów - wtedy gdy wzorami Einsteina echolokalizuje wartości "paradoksalne" (relatywistyczne, pseudoeuklidesowe). - Wyników uzyskanych moimi wzorami nie trzeba poprawiać ani odrzucać jakimiś czynnikami, kalibracjami, normalizacjami lub renormalizacjami, czy np. zasadą przyczynowości. Moje wyniki od razu mają oczywisty sens, euklidesowy, rzeczywisty, zgodny ze zdrowym rozsądkiem, w zwykłym sensie. A na moich ortokartezjańskich diagramach czasoprzestrzennych widać czym naprawdę, euklidesowo, są Einsteina relatywistyczne paradoksy. I, jak długo niesłusznie mi się zdawało, że są niepotrzebne.

Uwaga. - W lipcu 2016 roku zrozumiałem że relatywistyczne paradoksy Einsteina są prawdziwe, bardzo potrzebne, czyli że jego wzory liczą poprawne wyniki, ale są dwie ich interpretacje. Mianowicie należy rozróżniać paradoksy wewnętrzne (własne - jednoindeksowe) i zewnętrzne (dwuindeksowe), bo tylko wewnętrzne są fizyczną, istotną prawdą o naszym świecie - paradoksy zewnętrzne są tylko błędnymi wynikami uzyskanymi w echolokalizacjach niewłaściwych (w para­echo­loka­lizacjach). - To są identyczne wzory, które liczą te same wyniki, ale te wzory są wyprowadzono z dwóch różnych definicji (zobacz) a obowiązuje moje prawo, stwierdzające że:

Jeśli na podstawie fałszywych założeń otrzymałeś prawdziwe wyniki, to ich logicznie poprawna interpretacja musi być fałszywa.

Czyli moją fizykę powinienem napisać od nowa, bo już nie wyśmiewam paradoksów Einsteina, ale czynię je neorelatywistycznymi. To znaczy relatywistycznymi euklidesowo, wyobrażalnie. - Ja STW Einsteina zbudowałem euklidesowo, ale metodą drugą, jako paradoks zewnętrzny, jako błąd, pomyłkę. I obecnie tu taka STW jest - wyobrażalna ale nieeuklidesowa. - Metoda pierwsza czyni ją euklidesową, jeszcze wyraźniej dopplerowską, ale o tym tutaj jeszcze nie napisałem. Na razie, jeśli cię to interesuje, zajrzyj do notki Relatywistyczne paradoksy Einsteina są prawdziwe w moim blogu zbit.blox.

Uważa się, że materia oddziaływa "radarowo" - że cząstki elementarne wymieniają bozony. Że odbija je jedna cząstka do drugiej. Dlatego uważam, że fizykę należy budować "radarowo", echolokacjami. I tak zrobiłem. A ten cudzysłów jest dlatego, że moja, tu przedstawiona teoria, jest teorią różnych echolokacji, różnymi sygnałami, nie tylko światłem, czyli radarowo.

"Radarowo" swoją fizykę zbudował także Einstein, bo "radarowo" zdefiniował jednoczesność (z której obliczył współrzędne echolokalizowanego zdarzenia, a z nich, klasycznymi definicjami, całą resztę - oprócz długości, kontrakcji). - A tutaj cudzysłów jest dlatego, że uważam, że "bozon" (sygnał) Einsteina nie jest fotonem, światłem Michelsona-Morleya.

A zbudowanie przedstawionej tu mojej teorii stało się możliwe dopiero wtedy gdy uświadomiłem sobie, że radar mierzy tylko chwile wysłania i powrotu sygnałów, a wszystko inne z tych chwil liczy, jakimiś wzorami, a one zależą od tego w jakie światło kto wierzy. Że może nie muszą to być wzory Einsteina, bo jego światło nie wyjaśnia w sposób zadawalający wyniku uzyskanego w eksperymencie Michelsona-Morleya - może z tego powodu pojawiły się relatywistyczne paradoksy, kinematyczne, czyli nie wymuszone żadnym fizycznym oddziaływaniem, tylko pseudogeometrią pustej czasoprzestrzeni, pustki, niczego.

 

  strona z  13-04-2016

Nie można zaprzeczyć, że Einstein swoją relatywistyczną jednoczesność zdefiniował "radarowo" (echo­lo­ka­cyjnie) a cała reszta jego teorii względności jest tej definicji radarową konsekwencją. Ale fizycy od dawna ten fakt bagatelizują, twierdzą że można i wystarczy jednoczesność zdefiniować wyłącznie matematycznie, bez żadnego fizycznego modelu, wyłącznie jako właściwość macierzy lub tensorów. I twierdzą że radarowy model STW należy porzucić. A nawet że żaden fizyczny model fizyce nie jest potrzebny, że wystarczą "modele matematyczne", czyli same matematyczne wzory. - A ja wszystkie relatywistyczne paradoksy, czyli całą STW Einsteina, a nawet całą moją fg (fizykę galileu­szowską) konsekwentnie zbudowałem echolokacjami, sygnałami, i zaproponowałem jej jasny podział na kinematykę i dynamikę - że kinematyką jest fizyka (teoria) zbudowana wyłącznie abstrakcyjnymi sygnałami nieoddziaływającymi, a dynamika jest zbudowana sygnałami oddziaływającymi.

- A może współrzędne należało liczyć z innej "jednoczesności"? 
  Tak przypuszczałem i tak zrobiłem. Tak jak Einstein - bez macierzy i tensorów

Pokazałem także, że wartości urojone, podobnie jak paradoksy, pojawiają się gdy liczymy wzorami niewłaściwymi. Na przykład gdy tachiony liczymy wzorami Einsteina, czyli tardionowymi. - Zobacz.

Tę witrynę popularyzuję w moich blogach, zwłaszcza w zbit.blox. W nich znajdziesz także moje nowe pomysły i możesz ze mną pokomentować.